Przejdź do głównej treści
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

O pasji do podróży, przyrody i życia w zgodzie z naturą – Wywiad z twórcą bloga Światosławem

W dzisiejszym wywiadzie mamy przyjemność poznać pasjonata podróży, przyrody i przetrwania, który od ponad dekady dzieli się swoimi przygodami z całym światem. Twórca bloga „Światosław” oraz profili w mediach społecznościowych, które śledzą setki osób, opowiada o tym, jak zrodził się pomysł na projekt, jego fascynację naturą, a także pasję do odkrywania nieznanych zakątków świata. W rozmowie nie zabraknie także wspomnień z niezwykłych wypraw – od islandzkiej zorzy polarnej po tajlandzką dżunglę, a także refleksji na temat filozofii życia, jaką stara się promować w swoich materiałach. Zapraszam do lektury!

  • dodano: 08-02-2025
O pasji do podróży, przyrody i życia w zgodzie z naturą – Wywiad z twórcą bloga Światosławem

  1. Co zainspirowało Cię do stworzenia projektu Światosław i dzielenia się swoimi podróżami w internecie?

W zasadzie to zainspirowało „nas“. Dawno temu wraz z moją dziewczyną, a obecną żoną Żywią wybraliśmy się stopem do Bułgarii. Siedzieliśmy akurat w przypominającej polskie bary mleczne restauracyjce nad dworcem w Warnie i zastanawialiśmy jak informować coraz większe grono osób zainteresowanych naszymi przygodami o tym gdzie akurat jesteśmy i co ciekawego robimy. Doszliśmy do wniosku, że dobrym pomysłem będzie założenie takiego klasycznego bloga. Był to rok 2012. Blog wisi do tej pory w sieci, zainteresowani mogą sobie na niego zajrzeć (https://swiatoslav.blogspot.com). Później założyliśmy jeszcze profil na fb, przez który chcieliśmy dawać ludziom znać o nowych wpisach. Dzisiaj pierwotnego bloga już niemalże nie aktualizujemy, natomiast jego facebookowa wersja ma się całkiem dobrze.

 

  1. Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z podróżami i survivalem? Czy to była pasja od dzieciństwa, czy pojawiła się później?

Zaczęło się od tego, że moja matka bardzo nierozważnie podsunęła mi do przeczytania „Tomka na tropach Yeti” Alfreda Szklarskiego. To było gdzieś we wczesnej podstawówce. Po nim pochłonąłem pozostałe książki z serii, potem Vinnetou, w międzyczasie Trylogię Sienkiewicza i Starą Baśń Kraszewskiego. Jak po takich książkach miałbym chcieć siedzieć w domu? Moje pierwsze wyprawy za granicę nastąpiły już dużo później. Jako młody i pełen zapału rekonstruktor wczesnego średniowiecza zacząłem wyjeżdżać na festiwale historyczne do innych krajów. Była Norwegia, Litwa, Wyspa Man, także Białoruś i Rosja, były tez nudne wyjazdy do Niemiec. Później przyszła kolej na podróże przy okazji pracy i tak jest do tej pory. Mam też za sobą trochę klasycznych wędrówek z plecakiem, ale znacznie mniej niż bym chciał.

Dodajmy do tego, że od dziecka uwielbiałem przyrodę, godzinami mogłem włóczyć się po lasach i obserwować zwierzęta. Zarówno literatura jak i zamiłowania przyrodnicze doprowadziły mnie do miejsca, w którym obecnie jestem. Dodam tylko, że nie uważam się za survivalowca no i w ogóle nie lubię się określać angielskimi słówkami.

 

 

  1. Jaką filozofię życia promujesz w swoich materiałach?

 

Przede wszystkim chcę pokazać ludziom, że można. Można pójść w góry, można spędzić noc w lesie, można ruszyć w podróż, trzeba tylko chcieć. Świat wcale nie jest taki straszny jak mówią w telewizji. Moje ulubione hasło brzmi: „żyj śmiało”. W naszych materiałach staramy się też zachęcić ludzi do spędzania czasu ze swoimi dziećmi na łonie natury i staram się dzielić różnymi ciekawostkami. Tak, żeby ułatwić ludziom start w ich własną przygodę.

 

  1. Dlaczego wybrałeś nazwę "Światosław"? Czy kryje się za nią jakaś szczególna historia?

Nazwa bloga była moim pomysłem, chodziło z jednej strony o podkreślenie naszego wspólnego zamiłowania do słowiańszczyzny, z drugiej do podróży. Człony z jakich składa się to słowiańskie imię idealnie oddają to co chcieliśmy pokazać na blogu.

 

  1. Jakie było Twoje najbardziej pamiętne doświadczenie z podróży?

Tego było dość sporo… Zorza polarna oglądana na Islandii z jaskini, w której wtedy nocowałem, wąż na którego się prawie wpakowałem na Saharze, dzika słonica z młodym, przed którą wialiśmy w tajlandzkiej dżungli, bójka z małpami podczas noclegu na malezyjskiej plaży, zimowy wschód słońca widziany z Babiej Góry, nurkowanie z mantami w pobliży wyspy Komodo. Niemalże z każdej wędrówki przywożę sobie dużą ilość zdjęć i jakieś, ciekawe wspomnienia.



  1. Czy podczas swoich wypraw napotkałeś sytuacje, które wymagały od Ciebie zaawansowanych umiejętności survivalowych?

Nieszczególnie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, noc przy mrozie sięgającym – 30 stopni spędzona przy ognisku to sytuacja wymagająca zaawansowanych umiejętności survivalowych? Trzeba było przygotować ognisko, zrobić sobie jakieś ekranowanie, które by odbijało ciepło ognia. Użyliśmy wtedy lnianej płachty, której wystarczyło też na stworzenie zadaszenia. Wyjście było zaplanowane, a ekwipunek rozsądnie dobrany więc nie wydaje mi się, że można taką sytuację traktować jako surwiwalową (dodam jeszcze, że było nas wtedy pięcioro z Żywią włącznie i poza aparatem fotograficznym nie mieliśmy przy sobie nic nowoczesnego bo to była wyprawa w ciuchach z rekonstrukcji historycznej). Staram się zawsze wychodzić dobrze przygotowany w teren więc sytuacje ekstremalne mi się nie zdarzają.

 

  1. Jak wybierasz miejsca, które odwiedzasz? Czy kierujesz się konkretnymi kryteriami?

Niestety już od dawna nie mam czasu na spontaniczne wędrówki więc zazwyczaj zwiedzam miejsca, w które rzuciła mnie praca. Na szczęście pracę mam dość dostosowaną do moich potrzeb, dzięki niej piszę teraz z Taiwanu. Kiedy już trafię w jakieś miejsce to odpalam sobie mapę satelitarną i szukam, gdzie może być najciekawiej, a potem idę/jadę to sprawdzić. Często są to miejsca, do których nikt inny nie ma ochoty się ruszyć. Na przykład mieszkając na Saharze eksplorowałem zwietrzałe klify na brzegach wyschniętego jeziora pod Al-Ujun. Znalazłem tam masę skamieniałości, niewielkie jaskinie, kryształy i przeciekawe formacje skalne, a wszystko dzięki temu, że chciało mi się tam pójść i sprawdzić.

 

  1. Czy masz ulubiony region lub kraj, do którego często wracasz? Dlaczego?

     

Najchętniej to wracam na Podkarpacie, bo tam się urodziłem i zawsze z przyjemnością zaglądam do zakątków, w których spędziłem dzieciństwo. Chętnie wróciłbym znowu na Islandię, mam tam jeszcze wiele do odkrycia, poza nią to koniecznie chciałbym więcej czasu spędzić w Norwegii, z radością bym też wrócił do doliny Chamonix we Francji, żeby znowu połazić po Alpach i wejść na lodowiec. Tak ogólnie to mógłbym znowu trafić wszędzie poza Holandią. Wolę jednak odkrywać nowe miejsca zamiast wracać do starych.

 

  1. Co jest dla Ciebie najważniejsze podczas planowania wypraw – przygoda, historia miejsca, czy może kontakt z naturą?

 

 

Zdecydowanie kontakt z naturą, wyjazd uważam za udany jeśli uda mi się spędzić jakiś nocleg w dziczy lub zaobserwować jakieś interesujące mnie zwierzę, ewentualnie znaleźć jakiś ciekawy minerał, choć takie poznawanie natury to też przygoda. Historię również lubię, ale jednak natura pociąga mnie znacznie bardziej.

 

  1. Jak radzisz sobie w trudnych warunkach, takich jak ekstremalne zimno, deszcz czy brak zapasów?



Wspominałem o tym już wyżej, jeśli jest się dobrze przygotowanym to warunki zazwyczaj przestają być ekstremalne. Coś w myśl zasady „nie ma złej pogody, jest tylko zły dobór sprzętu”.



  1. Jak wygląda proces tworzenia materiałów na Twoje platformy – od pomysłu do publikacji?

To tak nie działa. Wszystko jest znacznie bardziej spontaniczne. Na przykład decyduję się na jakąś wycieczkę, powiedzmy że do lasu. Po drodze robię zdjęcia, bo zwyczajnie lubię, a dzięki „Światosławowi” mam co z nimi potem zrobić. Jeśli natrafię na jakąś ciekawą roślinę, o której mam coś ciekawego do powiedzenia to nagrywam krótki filmik. Jeśli znajdę jakieś ciekawe miejsce, to również je uwiecznię. Potem kiedy znowu jestem w domu to wieczorami przeglądam materiały i sprawdzam co się może nadać do publikacji. Do filmików staram się tworzyć opisy, które dadzą moim odbiorcom również trochę merytorycznej wiedzy, a nie tylko ciekawe widoki. Praktycznie nie zdarza mi się planować materiałów, dzielę się tym co mnie zaciekawiło.



  1. Która platforma (Facebook, blog, TikTok) najbardziej odpowiada Twojemu stylowi przekazywania treści?

 

Najchętniej to pisałbym nadal bloga, ale to nie ma za wiele sensu, bo bardzo trudno dotrzeć z nim do odbiorców, a pisanie dla samego siebie jakoś mnie mało pociąga. Koncentruję się więc na Facebooku. Mamy również konto na Instagramie, które obserwuje mniej niż 200 osób i nie mam pojęcia jak dotrzeć do nowych oraz tik-toku. Tym ostatnim opiekuje się Żywia, ja podrzucam jej tylko od czasu do czasu jakieś materiały.

 

  1. Jak reagują Twoi odbiorcy? Czy otrzymujesz wiele pytań lub próśb o rady związane z podróżami i survivalem?

 

Spektrum reakcji na nasze treści jest bardzo szerokie, od pochwał i zachwytów, po groźby zgłoszenia mnie na policję, bo dzieci są smutne w hamaku i oskarżenia, że zastraszam żonę. Na szczęście większość ludzi jest zdrowa na umyśle. Co jakiś czas jednak pojawia się u nas materiał, który zostaje rzucony przez algorytmy w miejsca, w które nigdy nie powinien trafić i wtedy wybija szambo w komentarzach, ale poza tymi, sporadycznymi sytuacjami odbiór naszych materiałów jest zdecydowanie pozytywny. Prośby o porady zdarzają się dość często i w miarę swoich skromnych możliwości staram się zawsze odpisywać. Z rzadka pojawiają się sytuacje, w których komentarzy jest tak wiele, że nie wyrabiam z przejrzeniem wszystkich. Jeśli kogoś z moich odbiorców spotkała sytuacja, że napisał do mnie z prośbą o radę lub podpowiedź, a jej nie otrzymał, to niech śmiało pisze prywatną wiadomość. Je znacznie trudniej mi przeoczyć.

 

  1. Czy są momenty, w których trudno jest połączyć pasję podróżniczą z obowiązkami twórcy internetowego?

Materiały, które publikuję są efektem ubocznym moich wędrówek i podróży więc powiedziałbym, że jedno i drugie jest ze sobą nierozerwalnie związane. Czasem tylko jeśli poruszam się w towarzystwie (co raczej rzadko mi się zdarza) ludzie się na mnie dziwnie patrzą kiedy mówię, żeby na mnie nie czekali bo muszę pogadać do komórki o jakimś dziwnym kwiatku.



  1. Czy masz jakichś podróżniczych lub survivalowych idoli, na których się wzorujesz?

Nie. Poza Rafałem Gan-Ganowiczem i Generałem Bułak-Bałachowiczem raczej nie mam idoli, a i Ci dwaj, których wymieniłem są nimi tylko z dużym przymrożeniem oka. Lubię się inspirować innymi ludźmi, ciekawią mnie miejsca które pokazują lub umiejętności, które opisuję, ale nie ma nikogo takiego, kogo bym traktował jak ideał i wzór do naśladowania.



  1. Jakie cechy charakteru są, według Ciebie, kluczowe dla podróżnika i survivalowca?

     

Moim zdaniem najważniejsza jest ciekawość świata, jeśli jest silniejsza niż zamiłowanie do wygód to mamy już materiał na wędrowca. Jeśli do tego dana osoba ma w sobie trochę odwagi, żeby zaryzykować i skonfrontować się z nieznanym to znaczenie reszty cech osobowości wydaje mi się wtórne. Co do survivalowców to nie czuję się kompetentny, żeby się wypowiadać.

 

  1. Czy w swojej działalności spotkałeś ludzi, którzy wpłynęli na Twoje życie lub spojrzenie na świat?

Z pewnością, jednak nie był to zazwyczaj wpływ znaczący. Najwięcej zawdzięczam swojemu przyjacielowi Krzysztofowi, który pierwszy raz zabrał mnie w Tatry kiedy byłem jeszcze całkowicie zielony i nie miałem pojęcia jak się za taką wycieczkę zabrać. Dzięki tej wyprawie ja odkryłem, że „można” i dzisiaj to próbuję pokazać moim odbiorcom. Również dzięki Krzyśkowi pracuję w swoim obecnym zawodzie, który daje mi tak duże możliwości.

 

  1. Jak radzisz sobie z wyzwaniami fizycznymi i psychicznymi podczas długich wypraw?

Po prostu jak trzeba iść to idę.

Z wyzwaniami psychicznymi nie miewam kłopotu, czasem tylko wyklinam sam siebie po jaką cholerę ja znowu gdzieś lezę? Przecież mogłem w domu siedzieć i książki czytać zamiast wypacać z siebie ósmy litr wody na szlaku. Oczywiście kiedy docieram do wyznaczonego celu to mi natychmiast przechodzi, a po powrocie zachwycam się wspomnieniami, bo przecież było tak fajnie i już myślę o kolejnym wypadzie. Z wyzwaniami fizycznymi jest ostatnio trochę gorzej, moja kondycja mocno spadła od kiedy połamałem sobie nogę. Może kiedyś ją odzyskam, a jeśli nie to będę po prostu wolniej się włóczył po szlakach i poza nimi.



  1. Jakie są Twoje plany na najbliższe podróże i projekty?

Kilka dni temu trafiłem na Tajwan więc zamierzam odkryć i przeżyć ile tylko zdołam na tej wyspie. Nie będzie to łatwe z jednym wolnym od pracy dniem w tygodniu, ale zrobię co się da w tej materii. Innych planów na razie nie posiadam, zobaczymy co mi los przyniesie. Jestem dość spontaniczny i lubię chwytać okazje. Chętnie bym złapał jakiś kontrakt w Ameryce południowej, tam mnie jeszcze nie było i chciałbym to zmienić.



  1. Czy myślałeś o rozwinięciu swojej działalności, na przykład poprzez wydanie książki lub organizację warsztatów survivalowych?

Tak, rozważam takie opcje. Co do książki to sądzę, że po wybraniu ciekawszych wpisów z bloga i lekkim przeredagowaniu miałbym już całkiem dobry materiał na książkę. Dodałbym do tego jeszcze niepublikowane opowieści z Sahary Zachodniej i Islandii, Mam nadzieję, że i o Tajwanie będę mógł coś tam dorzucić. Nie wiem tylko czy komuś się będzie chciało to czytać.

Co do warsztatów to na przeszkodzie stoi mi przede wszystkim brak czasu, dość rzadko jestem w Polsce, a jeśli jestem to mam na głowie sporo domowych obowiązków i muszę spędzić trochę czasu z synami.

Jednak już poczyniłem pierwsze kroki w tym kierunku. Zorganizowałem na przykład dzieciakom ze szkoły syna leśne lekcje. Przeszliśmy się z klasą po lesie, pokazałem młodzieży trochę ciekawych roślin, opowiedziałem to i owo, pokazałem jak zawiesić hamak, jak rozpalić ognisko krzesiwem i klika innych drobnostek. Kiedy następnego dnia odbierałem syna ze szkoły, cała jego klasa zaczęła skandować, że chcą jeszcze. W tym roku urządzę im powtórkę.

Niedawno zabrałem na leśną wędrówkę kumpla, który zebrał sobie już sprzęt, ale brakowało mu jakichkolwiek doświadczeń. Razem udało się nam dość szybko nadrobić przynajmniej część jego zaległości. Rozwijanie tego aspektu działalności będzie musiało jednak poczekać, aż zacznę więcej czasu spędzać w ojczyźnie.

 

  1. Gdybyś miał nieograniczone możliwości, jaką wyprawę chciałbyś zorganizować?

      Najchętniej to na Marsa, a potem jeszcze dalej. Ale jeśli pytasz o rodzimą dla naszego gatunku planetę to marzy mi się wyprawa na Grenlandię, od zawsze chciałem też zobaczyć Australię, głównie ze względu na miejscową faunę, poza tym nie jadłem jeszcze kangura. Pociąga mnie też Patagonia i Antarktyka. Bardzo bym chciał też dostać się na Serengeti w Afryce i wybrać się w rejs pomiędzy wysepkami mikronezji. Jako dzieciak wręcz nałogowo oglądałem programy z serii „Zwierzęta świata” i miło by było zobaczyć teraz choć część widoków z tych filmów na żywo. Oczywiście jakiś spacerek po Himalajach też by mnie ucieszył… Jeśli ktoś poleci mi sponsora, który jest gotowy utrzymywać moja rodzinę, kiedy ja się będę włóczył to będę się czuł głęboko zobowiązany.

 

  1. Co chciałbyś przekazać swoim obserwatorom i ludziom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z podróżami lub survivalem?


Żeby po prostu zaczęli, wiedza, doświadczenie i umiejętności przyjdą z czasem, ale dopiero wypróbowane w praktyce będą coś warte. Niech zaczną od czegoś mniejszego, krótszego, w dobrych warunkach pogodowych. Potem będą się rozwijać opierając swoje przyszłe doświadczenia na tych już zgromadzonych. Posiadając jakąkolwiek praktykę łatwiej jest również przyswoić wiedzę z poradników bo można ją do czegokolwiek przypasować.

 

  1. Jaką radę dałbyś komuś, kto chce wyruszyć na swoją pierwszą wyprawę survivalową?

Wybierz dobrą pogodę, zostań blisko ludzkich siedzib, powiadom kogoś, gdzie jesteś, zabierz więcej sprzętu. Z czasem nabierzesz doświadczenia i zaczniesz ten sprzęt redukować, na pierwszy raz przygotuj się tak, żebyś się czuł w miarę bezpiecznie. Zorganizuj też sobie jakieś towarzystwo, będzie Ci raźniej.

  1. Czy masz jakieś uniwersalne wskazówki dla osób, które planują podróż w mniej popularne miejsca?

Nie. Zdobądźcie trochę wiedzy i bądźcie ostrożni. Prawdopodobnie miejscowi ludzie będą przyjaźni, a miejscowa natura wcale nie taka straszna, ale uważać zawsze trzeba. Tyle, że to nie jest żadna rada, a banał w klimatach Paulo Coelho.

 

  25. Jakiej jednej rzeczy nauczyłeś się podczas swoich wypraw, która zmieniła Twoje życie?

Że zawsze warto mieć przy sobie papier toaletowy, choć nie wiem czy zmieniło to moje, życie, raczej ułatwiło. ;)

 

Komentarze do wpisu (1)

Napisz komentarz
T

Tajemnica

Ciekawy wywiad z ciekawą osobą. Pozdrawiamy z Podkarpacia